Zbliża się czas kiedy muszę pozbyć się trujących mnie myśli i odrodzić się na nowo. Odpuścić sobie. Ale ciężko nagle zapomnieć o tych trzech latach, o trzymaniu się za rękę, wspieraniu, jedzeniu wspólnych śniadań. O widoku jej w bieliźnie. O tych buziakach gdy wychodzimy do pracy. Chciałbym jeszcze raz poczuć jej usta na moich... ustach. Porwać ją do łóżka i nie wypuszczać gdy pochyla się nade mną. Nie wiem czy będzie mi z kimkolwiek tak dobrze jak z nią. Może i później już udawała, ale robiła to świetnie skoro się nie zorientowałem. Uśpiła moją czujność. Ciałem była ze mną, ale myślami już daleko. Ta świadomość , że teraz ma prawo robić te rzeczy z innym. Boli mnie to, ale staram się to zrozumieć. Nie zaspokajałem jej potrzeb a przecież miała równie wysokie libido jak moje sprzed wypadku. Nie może cierpieć tylko dlatego, że ja cierpię. Skoro już zdecydowała o rozstaniu to ja już nie mogę w żaden sposób na nią wpłynąć. Lubię snuć domysły co teraz się u niej dzieje. Niby jej ufałem, ale nie miałem pewności, że na finał nie wpłynął ktoś inny. Analizując jej sytuacje pewne rzeczy same wysuwają się na pierwszy plan. Od dawna mnie nie kochała. W momencie kiedy zacierała ślady po mnie odezwał się jej znajomy z pracy, któremu niewątpliwie od dawna się podobała. On widząc jaka jest piękna i dodatkowo motywując się tym, że się z nim droczy i stwarza pozory niedostępnej tym bardziej się nakręcał. Upatrywał szansy jej zdobycia i ją pewnie otrzymał. Nic tak nie działa na zmysły faceta jak tajemnica, niedostępność. Ona powiedziała sobie, dlaczego ma z nim nie pogadać. Przecież jest wolna a rozmowa jej w tym momencie z pewnością pomoże. Poznali się na tyle, żeby móc sobie zaufać i pomagać wzajemnie w tych ciężkich chwilach kiedy to ja nadal zabieram jej powietrze mieszkając z nią. Nigdy nie próbowała flirtu, więc dlaczego ma teraz nie spróbować. On jest bardzo przystojny, ma ciekawą osobowość, dobrą pozycję w firmie, znajdą wiele wspólnych tematów no i jest egzotyczny. Też stanowi dla niej zagadkę, bo przecież niczego takiego nie próbowała a może już nigdy w życiu nie zdarzyć się podobna sytuacja. Sama przecież nie wie czego od życia jeszcze chce. Dwa związki zabrały jej najlepsze lata życia. Dwa razy się zawiodła, więc teraz jest okazja, żeby wyjść poza stworzony przez siebie schemat. Nie musi być nikomu wierna; jest niezależna; dobrze zarabia; wie, że się podoba; nie musi męczyć się depresyjnym facetem, więc to jest ten czas. Pokaże swoją sukowatą naturę, przekona do siebie ciemnoskórego kolegę a byłego tym zachowaniem odtrąci. Niech patrzy i cierpi. I tak już nic nie zdziała. Był nudny, przygaszony i jeszcze dopiekał słowami, że lepiej już między nimi nie będzie. Na co miała czekać? Od razu wyzbyła się emocji, założyła maskę i próbowała grać dobrą dla byłego, który i tak już sporo w życiu przez nią przeszedł. Wpoić mu, że to w sumie z jego winy się rozstają. Oczyścić swoje sumienie. Z pewnością jest w tym dużo prawdy. Zwłaszcza, że przez dłuższy czas ją testowałem. Obserwowałem jej reakcje. Prowokowałem sytuacje, żeby się przekonać co tak naprawdę o mnie myśli. Rozmowy były sterowane. Ja naprawdę ją kochałem i dlatego tak bolało jak za moimi plecami śmiała się z mojego zachowania razem z nowym kolegą. Myślałem, że jest na tyle lojalna i szczera ze mną, że nie powtórzy mu o czym rozmawiamy, jak się zachowuję. Z każdym jej niedopowiedzeniem traciłem do niej szacunek. Tak dużo wymagałem? W momencie kiedy zrozumiałem swoją winę, pokazałem jak mi na niej zależy ona nadal wymigiwała się od uczciwej rozmowy. Te lata były czym? Grą? Aż tak jestem beznadziejny, że brzydzi się rozmowy ze mną? Ta jej ucieczka boli bardziej niż zdrada. Naiwny jestem. Może tak po prostu było jej łatwiej. Albo po prostu jeszcze nie dojrzała do takich decyzji. Ciekawi mnie jaką teraz drogę wybierze. Czy będzie szukała luźnej relacji czy jednak może spróbuje związku, bo przecież ma się kim teraz pochwalić. Jej wartość wzrośnie kiedy będzie pojawiać się w towarzystwie chłopaka o ciekawych rysach twarzy a który przy niej też będzie się czuł wyjątkowy. Jeśli on się postara, doceni jej obecność to ona odzyska dawny blask. Może to będzie ten szczęśliwy traf i w końcu nabierze mocy, odetnie się od przeszłości. Życzę jej tego z całego serca, bo cieszy mnie jak ludzie są szczęśliwi. Może ja też kiedyś będę. Cieleśnie mnie nie zdradziła. Jedynie prowokowała w słowach kolegę, który też chciałby przytulić się do tych pięknych piersi. Jest kobietą, więc potrzeba pieszczot jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała. Nie doświadczyła tego ze mną w ostatnim czasie. Ból, który odczuwałem był tak silny, że nie mogłem się przełamać. Żałuję tego, bo naprawdę mogłem to inaczej rozegrać. Myślałem, że dotrwa do momentu kiedy wyjdę spod tego klosza własnych ograniczeń. Kiedy ciało się zagoi. Dlaczego tyle czasu mi to zajęło?! Ciekawi mnie czy już się pocałowali? A może jeszcze wtedy kiedy mieszkałem z nią doszło pod wpływem emocji, alkoholu do ich przytulenia i pocałunku? To że spać ze sobą będą w ciągu kilku tygodni to jest dla mnie jasna sprawa. Łatwo jej poszło wyeksmitowanie mnie z mieszkania. Kupienie świec i tworzenie odpowiedniego nastroju w łazience. Szkoda, że moja hipochondria i wygoda zabiły we mnie romantyzm. Wolałem prysznic zamiast długich kąpieli z nią. Żałuję. Teraz ktoś inny będzie cieszył jej pięknym ciałem i zmysłowością.
Tylko teraz musisz się dużo rozciągać, żeby szerzej rozkładać nogi, bo podejrzewam, że jest większy ode mnie :D Przyjemności życzę z odkrywania siebie. Jeśli w łóżku będziesz taka a nawet bardziej odważna niż ze mną to kolegi długo się nie pozbędziesz :) Tylko zdecyduj czy chcesz być zimna czy otworzyć się na niego, bo on też ma przecież uczucia. Pamiętaj! Może się do mnie odezwiesz jeszcze jak stwierdzisz, że ten kontakt może Ci być potrzebny. Może w końcu ze mną usiądziesz przy herbacie, spojrzysz w oczy i powiesz co w głównej mierze zadecydowało o rozstaniu. Możesz mówić najstraszniejsze rzeczy byle były prawdziwe. Odważysz się spotkać? Czas zakończyć ten wątek. Stwórzmy się na nowo. Lepsza Ty - lepszy ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz